Kwiaciarnia i kwiatomat. Dwie różne potrzeby, jeden klient
Wielu florystów, gdy po raz pierwszy słyszy o kwiatomacie, reaguje podobnie. Zadają sobie pytanie, czy ktoś próbuje zastąpić to, co przez lata budowali: relację z klientem, rozmowę, doradztwo, atmosferę miejsca. To naturalne. Kwiaciarnia to nie jest zwykły sklep. To przestrzeń emocji, rytuałów i spotkań. I właśnie dlatego warto bardzo uczciwie przyjrzeć się temu, czego dziś naprawdę oczekuje klient i w jakich sytuacjach te oczekiwania się zmieniają.
Bo klient nie jest jeden. I nie ma jednego trybu kupowania kwiatów.
Są momenty, gdy klient chce wejść do kwiaciarni. Zatrzymać się. Popatrzeć. Zapytać. Opowiedzieć historię. Chce, żeby ktoś go poprowadził, doradził, pomógł dobrać kolor, styl, słowa. Wtedy kwiaciarnia jest niezastąpiona. UX* kwiaciarni opiera się na relacji. Na obecności drugiego człowieka. Na czasie, który można sobie dać.

Ale są też momenty zupełnie inne. Moment pośpiechu. Zmęczenia. Impulsu. Moment, w którym klient nie chce rozmowy, nie chce tłumaczeń, nie chce się zastanawiać. Chce po prostu kupić bukiet i iść dalej. I to nie dlatego, że nie szanuje zawodu florysty. Tylko dlatego, że jego sytuacja życiowa w tej chwili jest inna.
To właśnie w tych momentach ujawnia się zasadnicza różnica UX pomiędzy kwiaciarnią a kwiatomatem.
Kwiaciarnia wymaga decyzji wejścia. Przekroczenia progu. Wejścia w relację. Dla wielu osób to wciąż jest bariera. Psychologiczna, nie fizyczna. Klient wie, że zostanie zauważony. Że będzie musiał coś powiedzieć. Że ktoś zapyta, na jaką okazję, w jakiej cenie, dla kogo. Dla jednych to komfort. Dla innych – napięcie.
Kwiatomat tej bariery nie ma. Stoi w przestrzeni publicznej. Nie wymaga deklaracji. Nie ocenia. Nie pyta. UX automatu opiera się na autonomii klienta. Na poczuciu, że można kupić kwiaty bez wchodzenia w rolę klienta, bez rozmowy, bez ekspozycji własnych braków czy niepewności. To doświadczenie zupełnie inne niż w kwiaciarni, ale nie gorsze. Po prostu odpowiadające na inną potrzebę.
I teraz najważniejsze: bardzo często są to zupełnie inni klienci.



Z naszych doświadczeń wynika jasno, że ogromna część osób kupujących w kwiatomacie to ludzie, którzy wcześniej w ogóle nie kupowali kwiatów w lokalnej kwiaciarni. Nie dlatego, że byli niezadowoleni. Po prostu nie mieli nawyku, odwagi albo impulsu. Automat pojawia się na ich drodze przypadkiem. W drodze do domu. Przy okazji innych spraw. I nagle zakup kwiatów przestaje być „specjalnym wydarzeniem”, a zaczyna być naturalnym gestem.
To jest fundamentalna zmiana UX-owa. Kwiatomat nie konkuruje z kwiaciarnią o tego samego klienta w tym samym momencie. On tworzy nowy moment zakupu, który wcześniej nie istniał.
Dlatego narracja o „pogotowiu kwiatowym” jest zbyt wąska. Owszem, automat świetnie działa po godzinach. Ale jego prawdziwy potencjał ujawnia się wtedy, gdy zaczniemy myśleć o nim jako o nowym miejscu sprzedaży. Nowym punkcie styku klienta z marką lokalnej kwiaciarni. Punkcie, który działa w innym kontekście, innym tempie i z innym zestawem emocji.
Kwiatomat jest jak sklep bez drzwi. Bez godzin otwarcia. Bez konieczności rozmowy. Ale z tą samą jakością produktu, tą samą estetyką i tą samą marką. Dla klienta to często pierwszy kontakt. Dla florysty – nowy strumień przychodów, który nie obciąża zespołu i nie zabiera energii z pracy w kwiaciarni.
Warto też uczciwie powiedzieć o jeszcze jednym aspekcie UX, o którym rzadko się mówi. Automat chroni florystę. Przejmuje sprzedaż prostą, impulsywną, powtarzalną. Dzięki temu w kwiaciarni zostaje to, co naprawdę wymaga obecności człowieka. Rozmowa. Doradztwo. Twórczość. Relacja. Automat nie odbiera sensu pracy florysty. On oddziela ją od sprzedaży, która nie wymaga mistrzostwa.

Najczęściej po kilku miesiącach pracy z kwiatomatem florysta mówi jedno zdanie: sprzedaż w kwiaciarni się nie zmniejszyła. A obok pojawiły się pieniądze, których wcześniej po prostu nie było. To nie jest magia. To jest UX. Odpowiedź na realne zachowania klientów, a nie na nasze wyobrażenia o nich.
Kwiaciarnia i kwiatomat nie są po dwóch stronach barykady. One stoją obok siebie. Każde z tych miejsc odpowiada na inne oczekiwania, w innym momencie życia klienta. I dopiero razem tworzą pełne doświadczenie marki florystycznej.
Nie chodzi więc o wybór: albo kwiaciarnia, albo automat. Chodzi o zrozumienie, że klient nie jest stały w swoich potrzebach. A my, jako branża, mamy dziś narzędzie, które pozwala na te zmienne potrzeby odpowiedzieć – bez utraty tożsamości zawodu.
Jeżeli ten artykuł przekonał Cię do tego, że warto zainwestować w Kwiatomat to zachęcamy do kontaktu. Chętnie prześlemy ofertę polskich Kwiatomtów Eldrut Automatics.
- kontakt@kwiatomat.pro
- +48 576 375 900
*UX (User Experience) to całe doświadczenie klienta związane z zakupem – to, czy od pierwszej chwili wie, co ma zrobić, czy czuje się pewnie i komfortowo, czy zakup przebiega łatwo i bez stresu oraz z jakim odczuciem wychodzi po wszystkim.