Kwiatomat 24/7 – automatyczny punkt sprzedaży kwiatów

Dla kogo NIE jest Kwiatomat? Zanim kupisz, odpowiedz sobie na kilka trudnych pytań

Jeszcze kilka lat temu Kwiatomat był czymś wyjątkowym. W wielu miastach pierwsze urządzenie z gotowymi bukietami samo w sobie wzbudzało zainteresowanie. Klienci robili zdjęcia, udostępniali lokalizację, opowiadali znajomym, że kwiaty można kupić również wieczorem, w niedzielę czy po zamknięciu kwiaciarni. Dzisiaj sytuacja wygląda inaczej. Kwiatomatów jest coraz więcej, a w niektórych miastach zaczynają tworzyć się już całe lokalne sieci urządzeń należących do różnych firm.

Wraz z tym coraz częściej pojawia się pytanie, czy naprawdę każdy florysta powinien mieć Kwiatomat. Czy to nadal rozwój biznesu, czy już trochę pogoń za konkurencją? Czy kupujemy urządzenie dlatego, że mamy na nie pomysł, czy dlatego, że trzy kwiaciarnie w okolicy już je mają i zaczynamy się obawiać, że zostaniemy w tyle?

Nasza odpowiedź może zabrzmieć zaskakująco jak na stronę poświęconą Kwiatomatom.

Nie. Kwiatomat nie jest dla każdego.

I bardzo dobrze, jeżeli zanim podejmiesz decyzję o inwestycji, odpowiesz sobie nie tylko na pytanie, co możesz dzięki niemu zyskać, ale również czy jesteś gotowy na to, czego będzie od Ciebie wymagał.

Kwiatomat 24/7 – automatyczny punkt sprzedaży kwiatów
Kwiatomat może sprzedawać bez sprzedawcy, ale jego obsługa wymaga sprawnej logistyki i regularnego zatowarowania.

Jeśli jedynym argumentem jest „konkurencja już ma” — to za mało

Obserwowanie konkurencji jest naturalną częścią prowadzenia biznesu. Warto wiedzieć, co robią inni, jakie rozwiązania wdrażają i czego oczekują klienci. Problem zaczyna się wtedy, kiedy obserwację zastępuje kopiowanie bez własnego planu.

Kwiaciarnia po drugiej stronie miasta postawiła Kwiatomat. Koleżanka z branży kupiła już drugi. W sąsiednim mieście pojawiły się trzy kolejne. Naturalnie pojawia się więc myśl: może ja też powinienem?

Być może tak. Ale samo to, że inni już mają, nie jest jeszcze argumentem inwestycyjnym.

Kwiatomat powinien być odpowiedzią na konkretną potrzebę. Może chodzić o wydłużenie godzin sprzedaży, dotarcie do klientów w innej części miasta, zwiększenie rotacji produktu, uruchomienie kolejnego punktu bez otwierania pełnej kwiaciarni albo zbudowanie modelu, w którym jedna pracownia obsługuje kilka automatycznych punktów sprzedaży. To są konkretne cele biznesowe.

„Konkurencja ma” to co najwyżej sygnał, że warto przyjrzeć się zmianom na rynku.

Nie strategia.

Kwiatomat nie jest biznesem pasywnym

To jeden z najważniejszych mitów, z jakimi warto rozprawić się przed zakupem.

Kwiatomat może działać całą dobę. Może sprzedawać wtedy, kiedy śpisz. Może obsługiwać klienta bez obecności sprzedawcy. Może przyjmować płatność i wydawać produkt bez Twojego udziału.

Ale to nie oznacza, że jest biznesem pasywnym.

Automatyczny jest moment transakcji. Cała reszta nadal wymaga pracy.

Ktoś musi kupić kwiaty. Ktoś musi je przyjąć, przygotować, kondycjonować i przechować. Ktoś musi wykonać bukiety, zapakować je, oznaczyć ceny, dowieźć do urządzenia i uzupełnić puste skrytki. Ktoś musi obserwować sprzedaż, pilnować rotacji, reagować na weekendy, święta, pogodę i lokalne wydarzenia. Trzeba kontrolować jakość, planować zakupy, analizować, co się sprzedaje, a co zalega.

Jeżeli w piątek wieczorem sprzeda się większość bukietów, to sobotni poranek może oznaczać konieczność przygotowania kolejnej partii. Jeżeli urządzenie stoi kilka kilometrów od pracowni, trzeba do niego dojechać. Jeśli masz kilka urządzeń, pojawia się logistyka trasy, zatowarowania i organizacji zespołu.

Kwiatomat może zwiększyć efektywność pracy.

Nie eliminuje pracy.

Dlatego osoba, która szuka sposobu na „postawienie automatu i zarabianie bez obsługi”, może bardzo szybko się rozczarować.

Jeden Kwiatomat bez zaplecza to dużo trudniejszy model, niż wygląda

Coraz częściej spotykamy pytania o prowadzenie Kwiatomatu bez tradycyjnej kwiaciarni. I oczywiście taki model jest możliwy. Na rynku działają pracownie florystyczne obsługujące jeden lub kilka automatów, a są też przedsiębiorcy, którzy zrezygnowali z klasycznego lokalu sprzedażowego i rozwijają sprzedaż właśnie przez Kwiatomaty.

Trzeba jednak bardzo wyraźnie rozróżnić brak kwiaciarni od braku zaplecza.

To nie jest to samo.

Jeżeli nie masz tradycyjnej kwiaciarni, ale masz pracownię, chłodnię, miejsce do przyjęcia dostawy, zapas materiałów, przestrzeń do przygotowania bukietów i dobrze zorganizowaną logistykę, Kwiatomaty mogą stać się podstawowym kanałem detalicznej sprzedaży.

Jeżeli natomiast masz tylko jeden automat i nie masz żadnego zaplecza, organizacja zaczyna być dużo trudniejsza.

Nie znasz dokładnie dnia ani godziny sprzedaży. Nie wiesz, czy dziś sprzedadzą się dwa bukiety, czy osiem. Nie możesz codziennie kupować kwiatów dokładnie pod liczbę przyszłych transakcji, bo tej liczby po prostu nie znasz. Musisz więc utrzymywać zapas, a to oznacza miejsce do przechowywania i odpowiednie warunki.

Musisz mieć gdzie przygotować produkt. Musisz mieć dostęp do wody, stołu roboczego, materiałów, opakowań, narzędzi. Potrzebujesz chłodzenia i możliwości przechowywania kwiatów przed wykonaniem bukietów.

Dlatego prowadzenie jednego Kwiatomatu „bez niczego” może być paradoksalnie trudniejsze niż dołożenie automatu do istniejącej kwiaciarni.

Kwiaciarnia daje zaplecze. Masz już dostawy, kwiaty, chłodnię, stanowisko pracy, zespół, materiały i proces. Kwiatomat może wtedy korzystać z istniejącej infrastruktury i zwiększać produktywność tego, co już działa.

Przy jednym automacie bez zaplecza wszystko trzeba zbudować praktycznie od zera.

Kwiatomat Vendiflor w miejskiej lokalizacji
Dobra lokalizacja może zdecydować o wyniku Kwiatomatu równie mocno jak jego wielkość czy liczba skrytek.

Kwiatomat bez kwiaciarni ma więcej sensu wtedy, kiedy myślisz o modelu, a nie o pojedynczym urządzeniu

To właśnie dlatego dużo ciekawszy ekonomicznie może być model pracownia + kilka Kwiatomatów niż brak pracowni + jeden Kwiatomat.

W pierwszym przypadku jedno zaplecze produkcyjne obsługuje kilka punktów sprzedaży. Te same dostawy, ta sama chłodnia, ten sam stół roboczy, ten sam zespół i te same procesy pracują na obrót kilku lokalizacji.

Zaczyna działać skala.

Przy jednym urządzeniu wszystkie koszty organizacji zaplecza obciążają jeden punkt. Przy kilku urządzeniach ta sama infrastruktura zaczyna obsługiwać większy obrót.

To nie oznacza oczywiście, że trzeba zaczynać od kilku Kwiatomatów. Jeden może być bardzo dobrym testem rynku. Trzeba jednak rozumieć, że jeżeli startujesz bez kwiaciarni i bez pracowni, to nie kupujesz wyłącznie urządzenia. W praktyce budujesz od podstaw cały mały system produkcyjno-logistyczny.

I właśnie tego wielu początkujących inwestorów nie bierze pod uwagę.

Jeśli liczysz tylko cenę urządzenia, nie znasz jeszcze kosztu tego biznesu

Kwiatomat ma cenę zakupu albo miesięczną ratę finansowania. To najbardziej widoczny koszt, dlatego bardzo łatwo na nim skupić całą uwagę.

Tymczasem prawdziwa ekonomika biznesu jest znacznie szersza.

Są koszty energii, lokalizacji, terminala płatniczego, obsługi technicznej, transportu i czasu potrzebnego na dojazdy. Jest koszt niesprzedanego produktu. Jest czas przygotowania bukietów. Są materiały. Jest zaplecze. W zależności od skali pojawia się pracownik albo konieczność przeorganizowania obecnego zespołu.

Dlatego pytanie „ile kosztuje Kwiatomat?” jest ważne, ale nie najważniejsze.

Znacznie ważniejsze brzmi:

ile kosztuje obsługa tego kanału sprzedaży i ile sprzedaży może on wygenerować?

Dopiero zestawienie tych dwóch wartości mówi nam, czy mamy do czynienia z dobrą inwestycją.

Jeśli nie potrafisz zadbać o jakość, automat będzie działał przeciwko Tobie

W dyskusjach na temat Kwiatomatów coraz częściej pojawia się temat jakości bukietów. Klienci widzą urządzenia, kupują w nich produkty i porównują doświadczenia. Im więcej Kwiatomatów działa na rynku, tym większa będzie świadomość klientów i tym szybciej słaby produkt zostanie zauważony.

To ważne, bo klient nie rozdziela urządzenia od marki.

Jeżeli wyjmie z Kwiatomatu nieświeży albo źle przygotowany bukiet, nie pomyśli, że zawiodła technologia. Zapamięta nazwę kwiaciarni albo firmy, która go sprzedała.

Kwiatomat jest więc nie tylko punktem sprzedaży. Jest witryną działającą 24 godziny na dobę.

W tradycyjnej kwiaciarni florysta może porozmawiać z klientem, zmienić kwiat, coś poprawić, doradzić czy zareagować na zastrzeżenie. W automacie produkt musi obronić się sam.

Jeżeli jakość w Twojej firmie jest przypadkowa, Kwiatomat tego problemu nie rozwiąże. Wręcz przeciwnie. Może go pokazać większej liczbie klientów.

Sam automat nie zrobi z nikogo florysty

Technologia potrafi usprawnić sprzedaż. Nie zastąpi jednak doświadczenia florystycznego.

Kwiatomat nie wybiera kwiatów na giełdzie. Nie ocenia ich kondycji. Nie decyduje, które odmiany będą dobrze zachowywały się w gotowych bukietach. Nie buduje palety cenowej. Nie przewiduje sezonowości. Nie rozumie lokalnych okazji.

To nadal zadanie człowieka.

Dlatego Kwiatomat nie jest skrótem do biznesu florystycznego.

Może być bardzo skutecznym kanałem sprzedaży dla osoby, która rozumie produkt, klienta i lokalny rynek.

Ale sam zakup urządzenia tej wiedzy nie daje.

Kwiatomat to nie tylko sprzedaż nocna

Przez lata najłatwiej było opowiadać o Kwiatomacie jako o „kwiatowym pogotowiu”. Kwiaciarnia jest zamknięta, klient przypomniał sobie o rocznicy, potrzebuje kwiatów późnym wieczorem, więc kupuje je w automacie.

Taka sprzedaż oczywiście istnieje.

Ale dzisiaj wiemy już, że to tylko fragment całego obrazu.

Klienci kupują w Kwiatomatach również w godzinach pracy tradycyjnej kwiaciarni. Robią to, bo automat mają po drodze. Mogą zatrzymać samochód na kilka minut. Widzą gotowy bukiet. Znają cenę. Nie muszą czekać.

Dla części klientów właśnie to jest wartością.

Dlatego coraz mniej trafne jest myślenie o Kwiatomacie wyłącznie jako o dodatku sprzedającym wtedy, kiedy kwiaciarnia śpi.

To osobny kanał sprzedaży.

Kwiatomat Vendiflor w lokalizacji handlowej – sprzedaż także po godzinach
Kwiatomat wydłuża dostępność sprzedaży, ale jego wynik nadal zależy od lokalizacji, oferty i regularnego uzupełniania.

Kwiaciarnia czy Kwiatomat? To źle postawione pytanie

Bardzo łatwo wpaść w narrację, w której tradycyjna kwiaciarnia konkuruje z Kwiatomatem.

Tymczasem oba kanały mogą odpowiadać na inne potrzeby tego samego klienta.

Kwiatomat nie przygotuje dekoracji ślubnej. Nie porozmawia z klientem o kompozycji na jubileusz. Nie stworzy indywidualnego wieńca. Nie doradzi, kiedy ktoś potrzebuje pomocy w wyborze.

Ale klient nie zawsze tego potrzebuje.

Czasami potrzebuje po prostu dobrego, gotowego bukietu tu i teraz.

W poniedziałek ten sam klient może zamówić indywidualną kompozycję w kwiaciarni. W środę zamówić kwiaty online. A w niedzielę kupić gotowy bukiet w Kwiatomacie.

I właśnie w tym kierunku zmienia się rynek.

Nie w stronę jednego zwycięskiego kanału.

W stronę wielokanałowości.

Jeśli boisz się, że Kwiatomat zabierze klientów kwiaciarni, spójrz na całą firmę

Klient kupił bukiet w Kwiatomacie zamiast wejść do kwiaciarni.

Czy firma straciła sprzedaż?

Jeżeli oba kanały należą do tego samego przedsiębiorstwa, niekoniecznie.

Może klient w ogóle nie wszedłby do kwiaciarni. Może automat był bliżej. Może nie miał czasu. Może chciał zobaczyć gotowy produkt i kupić go od razu.

W wielokanałowym biznesie trzeba więc patrzeć nie tylko na sprzedaż pojedynczego punktu.

Najważniejsze pytanie brzmi:

czy po uruchomieniu nowego kanału rośnie sprzedaż całej firmy?

Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to przesunięcie części transakcji pomiędzy kanałami nie musi być problemem.

Może być po prostu naturalnym zachowaniem klienta.

A co, jeśli Kwiatomatów jest już za dużo?

To pytanie pojawia się coraz częściej i będzie pojawiało się jeszcze częściej.

Ale sama liczba urządzeń niewiele mówi.

Pięć Kwiatomatów w małej miejscowości może oznaczać duże nasycenie. Pięć urządzeń w dużym mieście może być nadal niewielką częścią całego rynku kwiatowego.

Liczy się lokalizacja, liczba klientów, przepływ ludzi, poziom cen, jakość produktu i to, jak silna jest już konkurencja.

Dlatego zamiast pytać: „Ile Kwiatomatów już stoi?”, lepiej zapytać: Czy w tym miejscu nadal istnieje przestrzeń na dodatkową sprzedaż kwiatów?

To jest zupełnie inny sposób myślenia.

Kwiatomat nie powinien być pierwszą decyzją. Powinien być konsekwencją strategii

Czasami najlepszym rozwiązaniem będzie jeden Kwiatomat przy istniejącej kwiaciarni.

Czasami drugi punkt w innej części miasta.

Czasami sieć urządzeń obsługiwana przez jedną pracownię.

A czasami najlepsza odpowiedź brzmi:

jeszcze nie.

Najpierw trzeba poprawić organizację pracy, zbudować zaplecze, zwiększyć możliwości produkcyjne, uporządkować zakupy, policzyć koszty albo znaleźć lepszą lokalizację.

Dobrze prowadzony Kwiatomat może być bardzo efektywnym kanałem sprzedaży.

Źle przygotowany projekt może stać się drogim urządzeniem, które wymaga znacznie więcej pracy, niż właściciel zakładał.

Dlatego najgorszym powodem zakupu jest presja: „wszyscy już mają”.

Ale równie ryzykowne jest ignorowanie zmian rynku tylko dlatego, że przez wiele lat dotychczasowy model działał dobrze.

Kwiatomat Vendiflor jako wygodny punkt sprzedaży kwiatów 24/7Kwiatomat Vendiflor jako wygodny punkt sprzedaży kwiatów 24/7
Dla wielu klientów liczy się przede wszystkim wygoda: dobra lokalizacja, szybki zakup i gotowy bukiet dostępny od ręki.

Dla kogo więc jest Kwiatomat?

Dla przedsiębiorcy, który wie, po co go kupuje. Dla florysty, który rozumie produkt i potrafi zapewnić odpowiednią jakość. Dla firmy, która ma lub jest gotowa zbudować zaplecze. Dla właściciela, który rozumie, że automat sprzedaje sam, ale biznes wokół niego już sam się nie prowadzi.

I przede wszystkim dla kogoś, kto nie patrzy na Kwiatomat jak na metalową szafę z chłodzeniem, tylko jak na kolejny punkt sprzedaży swojej firmy.

Bo urządzenie można kupić. Technologię można wdrożyć. Lokalizację można wynająć.

Ale o powodzeniu tego kanału nadal decyduje dokładnie to samo, co od lat decyduje w każdym dobrym biznesie florystycznym: produkt, klient, lokalizacja, organizacja i codzienna praca.

Odpowiedz sobie na jedno ważne pytanie: dlaczego do tej pory nie zdecydowałaś/eś się na Kwiatomat?

To może być jedno z najważniejszych pytań przed zakupem. Jeżeli obserwujesz ten rynek od roku, dwóch albo trzech lat i nadal nie podjąłeś decyzji, warto uczciwie zastanowić się dlaczego. Być może do tej pory nie widziałeś odpowiedniej lokalizacji. Być może nie miałeś zaplecza. Być może obawiałeś się kosztów, organizacji pracy, rotacji albo jakości. A może po prostu nie byłeś przekonany, że w Twoim modelu biznesowym Kwiatomat jest naprawdę potrzebny.

Nie ignoruj tej odpowiedzi. To nie jest przeszkoda, którą trzeba za wszelką cenę „przełamać”. To bardzo ważna informacja o Twoim biznesie.

Jeżeli przez długi czas coś powstrzymywało Cię przed inwestycją, warto najpierw sprawdzić, czy ten powód nadal istnieje. Być może warunki się zmieniły. Być może dziś masz większy obrót, lepsze zaplecze, więcej pracowników albo zupełnie inną lokalizację. Być może rynek w Twoim mieście dojrzał i klienci zaczęli oczekiwać innego sposobu zakupu kwiatów.

Ale może być też odwrotnie.

Może po prostu nadal nie masz dobrego powodu, żeby Kwiatomat kupić.

I to też jest dobra odpowiedź.

Bo rozsądna decyzja biznesowa nie zaczyna się od pytania: „który model wybrać?”. Zaczyna się od pytania:

„Dlaczego właściwie chcę go mieć właśnie teraz?”

Jeżeli potrafisz na to odpowiedzieć konkretnie, bez odwoływania się wyłącznie do konkurencji, mody albo strachu przed pozostaniem w tyle, wtedy warto przejść do kolejnego etapu.

A jeśli po przeczytaniu tego tekstu nadal chcesz Kwiatomat…

…to zadzwoń do mnie – 576 375 900.

Ale przewrotnie: nie po to, żebym przekonywał Cię do Kwiatomatu. To Ty przekonaj mnie, że Kwiatomat w Twoim przypadku ma sens.

Opowiedz mi, jak działa Twoja kwiaciarnia albo pracownia. Jakich masz klientów. Gdzie chcesz postawić urządzenie. Co chcesz dzięki niemu osiągnąć. Jak wygląda Twoje zaplecze. Jak planujesz organizować produkcję i uzupełnianie. Czy ma to być jeden dodatkowy punkt, czy początek większego modelu sprzedaży.

Jeżeli wspólnie uznamy, że ten pomysł ma biznesowe podstawy, wtedy pomogę Ci dobrać rozwiązanie do Twojej sytuacji: odpowiedni model, wielkość urządzenia, liczbę skrytek, wyposażenie i funkcjonalności bazując na doświadczeniu Wsparcia Florystów z oferty polskich Kwiatomatów Eldrut Automatics.

Bo nie chodzi o to, żeby sprzedać Ci jakikolwiek Kwiatomat.

Chodzi o to, żeby wybrać taki, który ma szansę pracować na Twój biznes przez kolejne lata.

FAQ — najczęstsze pytania przed zakupem Kwiatomatu

Czy każda kwiaciarnia powinna mieć Kwiatomat?

Nie. Decyzja o zakupie powinna wynikać z modelu biznesowego, lokalizacji, potencjału sprzedażowego i możliwości organizacyjnych firmy. Sam fakt, że Kwiatomat posiada konkurencja, nie jest wystarczającym argumentem inwestycyjnym. Najpierw warto ustalić, jaki konkretny problem ma rozwiązać nowe urządzenie i jaki dodatkowy obrót może wygenerować.

Czy Kwiatomat jest biznesem pasywnym?

Nie. Automatyczny jest przede wszystkim sam moment sprzedaży: klient wybiera produkt, płaci i odbiera bukiet bez obecności sprzedawcy. Cała reszta wymaga normalnej pracy przedsiębiorstwa florystycznego. Trzeba kupować i przygotowywać kwiaty, wykonywać bukiety, kontrolować jakość, uzupełniać urządzenie, analizować sprzedaż i organizować logistykę. Kwiatomat może zwiększać efektywność pracy, ale jej nie eliminuje.

Czy można prowadzić Kwiatomat bez kwiaciarni?

Tak, ale brak kwiaciarni nie powinien oznaczać braku zaplecza. Potrzebne jest miejsce do przyjmowania i przechowywania kwiatów, przygotowywania bukietów, magazynowania materiałów oraz organizacji codziennej pracy. Dlatego dobrze funkcjonującym modelem może być pracownia florystyczna połączona z jednym lub kilkoma Kwiatomatami.

Czy opłaca się prowadzić tylko jeden Kwiatomat bez zaplecza?

Jest to możliwe, ale organizacyjnie może być znacznie trudniejsze, niż wydaje się na początku. Jeden automat nadal wymaga dostaw, zapasu kwiatów, miejsca do pracy, chłodzenia, materiałów i regularnego uzupełniania. Przy istniejącej kwiaciarni duża część tej infrastruktury już funkcjonuje. Przy projekcie rozpoczynanym od jednego urządzenia trzeba ją dopiero zbudować.

Czy Kwiatomat może zastąpić kwiaciarnię?

Nie w pełnym zakresie. Kwiatomat bardzo dobrze sprawdza się przy sprzedaży gotowych bukietów i kompozycji, ale nie zastępuje doradztwa, indywidualnych zamówień, dekoracji ślubnych, florystyki pogrzebowej czy realizacji eventowych. Coraz częściej lepiej patrzeć na oba rozwiązania jako na uzupełniające się kanały sprzedaży.

Czy klienci korzystają z Kwiatomatu tylko po zamknięciu kwiaciarni?

Nie. Sprzedaż odbywa się również w godzinach funkcjonowania tradycyjnych kwiaciarni. Dla części klientów największym atutem jest nie tyle możliwość zakupu w nocy, ile wygoda, dostępna lokalizacja, szybkość transakcji i możliwość wyboru gotowego produktu.

Czy Kwiatomat zabiera klientów tradycyjnej kwiaciarni?

Może przejąć część transakcji, ale nie oznacza to automatycznie utraty sprzedaży przez firmę, jeśli oba kanały należą do tego samego przedsiębiorstwa. Kluczowe jest obserwowanie całkowitego obrotu firmy. Część klientów, którzy wybierają automat, mogłaby w danym momencie w ogóle nie wejść do kwiaciarni. Dlatego Kwiatomat może jednocześnie przesuwać część istniejącej sprzedaży i generować zupełnie nowe transakcje.

Czy Kwiatomat jest tańszy w utrzymaniu niż druga kwiaciarnia?

Najczęściej wymaga innej struktury kosztów, ale nie jest rozwiązaniem bezkosztowym. Nie potrzebuje stałej obsady sprzedawcy w punkcie sprzedaży, jednak pojawiają się koszty urządzenia lub finansowania, lokalizacji, energii, terminala, transportu, serwisu oraz czasu potrzebnego na zatowarowanie. Porównując Kwiatomat z drugim lokalem, należy analizować pełne koszty obu modeli oraz potencjalny obrót.

Czy warto postawić Kwiatomat, jeśli w mieście działają już inne?

Sama liczba urządzeń nie odpowiada na to pytanie. Trzeba ocenić wielkość lokalnego rynku, rozmieszczenie istniejących punktów, ruch klientów, dostępność parkingu, widoczność, otoczenie, konkurencję oraz potencjał konkretnej lokalizacji. Kilka urządzeń może oznaczać zarówno wysoki poziom konkurencji, jak i rosnące przyzwyczajenie klientów do tego sposobu zakupu kwiatów.

Co jest ważniejsze: model Kwiatomatu czy lokalizacja?

Oba elementy są ważne, ale nawet najlepsze urządzenie nie zrekompensuje słabej lokalizacji. Wielkość Kwiatomatu, liczba skrytek i funkcjonalności powinny być dopasowane do potencjału miejsca, przewidywanej rotacji i sposobu działania firmy. Dlatego wybór urządzenia powinien następować po analizie modelu biznesowego i lokalizacji, a nie odwrotnie.

Czy większy Kwiatomat zawsze jest lepszy?

Nie. Większa liczba skrytek zwiększa potencjał sprzedażowy, ale jednocześnie wymaga większej liczby gotowych produktów, wyższej rotacji i sprawniejszego zaplecza. W niektórych lokalizacjach optymalnym rozwiązaniem będzie mniejsze urządzenie z częstym uzupełnianiem, a w innych duży Kwiatomat pozwalający obsłużyć znacznie większy ruch.

Jak dobrać odpowiedni Kwiatomat?

Najpierw warto określić cel inwestycji, lokalizację, przewidywany poziom sprzedaży, sposób zatowarowania oraz dostępne zaplecze. Dopiero później należy dobierać model, wielkość, liczbę skrytek i dodatkowe funkcjonalności. Kwiatomat powinien być dopasowany do biznesu, a nie biznes do urządzenia.

Podobne wpisy